Wing rozwija się w wielu kierunkach bardzo dynamicznie. Mamy już zawody w konkurencjach race, freestyle i wave. Race to wyścigi wielu osób naraz po trasie wyznaczonej bojkami. Freestyle to skoki i ewolucje na płaskiej wodzie lub na falach. A wave to jazda z falą, rodzaj surfingu, tyle że na deskach lewitujących nad falami.

Sporo osób uznaje, że wing został stworzony do jazdy na falach i rzeczywiście sprawdza się na nich cudownie. Pływając w zeszłym sezonie na Mauritiusie na dużej fali na Manawie, zrozumiałem, jak duży jest potencjał tej dyscypliny. Ale na płaskiej wodzie można się bawić równie dobrze. Właściwie to niezależnie od tego, czy ktoś marzy o podboju fal, freestyle’u czy o wyścigach, musi zacząć od pełnego panowania nad zestawem na płaskiej wodzie.

Od czego zacząć? Podstawą jest opanowanie sterowania skrzydłem/wingiem, kontroli nad deską, pływania w lewitacji. Lewitacja jest fantastycznym doznaniem i cieszy tak samo za pierwszym razem, jak w kolejnym sezonie. Poruszając się deską nad wodą, można i należy ćwiczyć zwroty z wiatrem i na wiatr. Kiedy umiesz już wykonywać zwroty i zamieniać nogi w czasie lewitacji z pozycji heelside na toeside i z toeside na heelside, to najwyższa pora na skoki!

Można zacząć skakanie dużo wcześniej – ja jeszcze nie opanowałem zwrotu na wiatr, a już wykonywałem prosty skok i railey. Skoki da- wały mi dużo więcej radości niż zwroty, no i są w mojej ocenie dużo łatwiejsze niż pełne sztagi (zwroty pod wiatr) w lewitacji. Ale jeżeli ktoś chce zacząć skakać bezpiecznie, powinien już bardzo dobrze radzić sobie z lewitacją. I należy dobrze przygotować sprzęt.

Deska. Należy pływać na desce, która ma maksymalnie 40 litrów więcej niż twoja waga, a lepiej, jeżeli jest to już sporo mniejsza deska. Jeżeli będziesz próbować skakać na zbyt dużej desce, to możesz nie skontrolować jej w powietrzu, wywrócić się podczas lądowania i uszkodzić siebie lub sprzęt. Właściwie im mniejsza deska, tym lepsza do skoków, bo mniej waży, łatwiej ją oderwać od wody i kontrolować w powietrzu. Jeżeli deska ma wypór podobny do twojej wagi, to idealnie, a jeżeli mniejszy – to jeszcze lepiej. Do skoków konieczne są footstrapy, które ułatwią ci kontrolowanie deski w czasie pierwszych lotów. Powinny być dobrze dopasowane (stopy nie mogą w nich luźno latać), ale też nie mogą być za ciasne, by w razie czego dało się wyskoczyć ze strzemion.

Maszt.

Im krótszy, tym łatwiej złapać równo- wagę, zwłaszcza na początku, ale do skoków powinien mieć minimum 60 centymetrów. 70–85-centymetrowy będzie idealny, można też na dłuższych masztach skakać. Mając aluminiowy maszt i fuselage, można na nim spokojnie uczyć się skakać, ale karbonowe części będą lżejsze i sztywniejsze, co ułatwi naukę manewrów.

Lotki.

Można skakać na każdej wielkości lotki przedniej, ale za duża lotka – podobnie jak deska – będzie trudna do skontrolowania w powietrzu. Dodatkowo do skakania po- trzebna jest prędkość, a na szkoleniowych lotkach powyżej 2200 cm2 trudniej uzyskać prędkość wymaganą do skoku czy raileya. Przednia lotka o powierzchni 1000–1500 cm2 będzie idealna do pierwszych lotów, ale oczywiście można skoczyć na większych foilach, a docelowo zawodnicy używają sporo mniejszych powierzchni. W tym wypadku trzeba brać pod uwagę swoje umiejętności, wagę i siłę wiatru.

Skrzydło/wing. Dobierz skrzydło, na którym czujesz się najpewniej. Z jednej strony, mniejsze skrzydło to silniejszy wiatr, który ułatwi oderwanie się od wody. Małym skrzydłem można łatwiej operować w powietrzu, co będzie przydatne zwłaszcza w nauce różnych rotacji. Z drugiej strony, za małe skrzydło przy bardzo silnym wietrze może być „nerwowe”, trudniejsze do ustabilizowania lotu i lądowania. Za duże skrzydło może utrudnić manewrowanie, ale da dużą stabilność podczas lądowania. Sądzę, że dla osoby ważącej 70–80 kg skrzydła mierzące 4–5 m2 będą najlepsze do pierwszych skoków. Skrzydło pompujemy do górnego limitu zalecanego przez producenta, by mieć jak największą sztywność zestawu, co się przełoży na lepszą aerodynamikę i wyższe skoki.

Kask.To element obowiązkowy podczas nauki skoków.

Kamizelka/impact vest.Również jest obowiązkowa podczas nauki skoków.
Gdy sprzęt jest już dobrze dobrany, sprawdź wszystkie śrubki, łączenia, footstrapy, leashe, żeby nic cię nie zaskoczyło w powietrzu.

Osoba.Ta część zestawu – czyli ty – jest najważniejsza!
Czy jesteś przygotowana/przygotowany mentalnie do nowego manewru?
Czy twoje umiejętności są na wystarczającym poziomie?
Czy tego dnia czujesz się na siłach do nowego wyzwania?
Czy sprzęt jest dokładnie przygotowany/ sprawdzony?
Czy na wodzie panują dobre warunki do nauki?
Czy jesteś po dobrej rozgrzewce? Czy ciało jest gotowe na ewentualne wy- wrotki? Im lepsza rozgrzewka i większe rozciągnięcie ciała, tym mniejsze ryzyko kontuzji.
Czy już ułożyłaś/ułożyłeś w głowie, co masz zrobić?
Czy ktoś będzie razem z tobą w wodzie jako asekuracja?

Jeżeli na wszystkie pytania (lub znakomitą większość) udało ci się odpowiedzieć TAK, to możesz zaczynać.

Pierwszy skok nie musi, a nawet nie powinien być bardzo wysoki. Wyobraź sobie wybicie i nagle znajdujesz się 10 metrów nad wodą – to może być przerażające na początku i trud- no nawet myśleć o poprawnym lądowaniu. Dlatego w trakcie pierwszych skoków chcesz, aby przednia lotka wychodziła kilkanaście/kilkadziesiąt centymetrów z wody.
Znajdź sporo wolnego miejsca dla siebie na spocie. Ważne, by była odpowiednia głębokość, czyli długość masztu plus jeszcze metr. Rozpędź się, by mieć dobrą prędkość – to nie jest najwyższa możliwa, ale taka, która pozwala na swobodną lewitację. Na początek średnia prędkość lewitacyjna będzie najlepsza.
Jeżeli na halsie trzymałaś/trzymałeś skrzydło obok siebie (jak żagiel windsurfingowy), teraz przenieś je bardziej nad głowę (trzymaj niczym lotnię). Popływaj chwilę „wężykiem”, czyli podwyższaj i obniżaj poziom lewitacji tak, by przednia lotka nie wychodziła z wody, ale podchodziła jak najbliżej jej lustra.

Kiedy jesteś gotowa/gotowy, zacznij podnosić poziom lewitacji, gdy przednia lotka jest blisko powierzchni wody, dociągnij trochę mocniej tylną rękę, by dodać mocy na skrzydle, i jednocześnie naciśnij mocniej tylną nogę. Utrzymuj kurs półwiatr, a kiedy chcesz już podskoczyć, możesz delikatnie podostrzyć w momencie wybicia.

Gdy tylko poczujesz, że foil lub jedynie przednia lotka wyszła z wody, postaraj się ugiąć obie nogi, by zamortyzować lądowanie. Utrzymuj tułów pionowo, a ciężar ciała nad deską, a skrzydło nad głową. Pierwszy skok powinien być niski – ledwo wyrwiesz foila z wody, już ląduj. W pierwszych próbach pewnie stracisz lewitację podczas lądowania, ale to część procesu nauki. Wytracenie lewitacji po skoku, oparcie się dnem deski o wodę da ci większą stabilność i pozwoli na odzyskanie równowagi. W razie utraty prędkości spokojnie rusz, ale jeżeli prędkość została, to po lądowaniu i wygaszeniu lewitacji postaraj się szybko ponownie wejść w lewitację, nawet jeżeli na początku czeka cię kilka wywrotek. Co ważne – im bardziej płaski skok – niski lot, bardziej w dal – tym łatwiej wylądować i odjechać w lewitacji. Im bardziej pionowy lot w górę, tym będzie to trudniejsze.
Opisuję tu wybicie z płaskiej wody, możesz także ułatwić je sobie, najeżdżając na małą falę. Fala działa jak rampa, z której można się wybić, i doda wysokości twoim skokom, ale żeby nauczyć się lądować i kontrolować fazę lotu, lepiej zaczynać na płaskiej wodzie.

Railey to bardzo widowiskowy skok. Technicznie w wielu elementach przypomina zwykły, ale są trzy najważniejsze różnice.
Po pierwsze, najeżdżamy jak do zwykłego skoku, trzymamy skrzydło nad głową, ale prędkość najazdu musi być większa. Można zacząć od takiej powyżej średniej, ale im większa prędkość, którą masz pod kontrolą, tym lepiej.
Po drugie, tuż przed wybiciem najpierw obniżasz lewitację, a później jednocześnie zaczy- nasz ją podwyższać i skręcasz deską mocno pod wiatr. Podobnie jak przy wybiciu na kicie – im mocniej ustawisz deskę pod wiatr, tym lepiej. Im bardziej wyostrzysz przed skokiem, by deska wybijała się dziobem pod wiatr, tym bardziej poziomo będzie można ułożyć ciało w czasie lotu.
Po trzecie, w zwykłym skoku utrzymujesz cię- żar ciała nad deską i tułów pionowo, w przypadku raileya skrzydło ciągnie cię do przodu i do góry w półwietrze, a deska wyjeżdża pod wiatr i tu nie można oporować ani trzymać tułowia pionowo. W momencie, gdy deska wy- chodzi z wody, należy wysunąć górną część ciała do przodu i na zawietrzną, a nogi razem z deską kierują się pod wiatr. To spowoduje, że znajdziesz się w poziomie i poczujesz się jak Superman lub Wonder Woman w czasie lotu!

Co ważne, gdy tylko poczujesz, że już nie wznosisz się do góry, musisz mocno nogami podciągnąć deskę pod siebie, żeby była pod tobą, gdy będziesz lądować. I choć wydaje się w czasie raileya, że czas zwalnia, to masz go bardzo niewiele, by podciągnąć deskę i poprawnie wylądować. Jeżeli nogi zostaną z tyłu podczas lądowania, wylądujesz „szczupakiem”, czyli płasko na klatkę piersiową, a deska będzie za tobą. Takie lądowanie jest niebezpieczne, dlatego podczas pierwszych skoków staraj się delikatnie wychylać do przodu i więcej uwagi skierować na poprawne lądowanie. Nie musisz być w poziomie, by poczuć railey. Zacznij delikatniej i z czasem staraj się lecieć bardziej poziomo.

Co najważniejsze – trenuj z głową, sprawdź sprzęt, sprawdź warunki, nie pływaj samotnie, przemyśl, co chcesz zrobić, porządnie rozgrzej się na brzegu, noś kask i kamizelkę i..
.. Próbuj, trenuj i do zobaczenia na wodzie.

 

Łukasz „Książe” Ceran, wykładowca PZKite, były mistrz polski w kiteboardingu, windsurfingu i wakeboardzie.
Zdjęcia: Kinga Nowińska

Share.

About Author

Informatyk, dziennikarz i specjalista od marketingu. Instruktor kitesurfingu PZKite i IKO level 3.

Comments are closed.