O tym, że w czasie burzy lepiej nie pływać, nawet gdy front burzowy widać dopiero na horyzoncie, nikogo chyba nie trzeba przekonywać. Jeśli słyszymy odległy grzmot lub widzimy wyładowanie, czym prędzej lądujemy latawiec, schodzimy z wody i czekamy, aż zagrożenie minie. Ale co zrobić, gdy przy pięknej pogodzie lub podczas śnieżycy czujemy, że „kopie” nas bar i czy takie wyładowania to jedna z tak zwanych miejskich legend?

Otóż nie. Materiał latawca, przemieszczając się w naelektryzowanym powietrzu, nie tylko szybko potrafi zebrać całkiem sporo ładunków, ale i na skutek tarcia wytworzyć nowe, które następnie przez mokre, słone linki i aluminiowy bar próbują „się uziemić”, przepływając przez nasze ciało. Zjawisko to dość dobrze widać w obszarach o dużym zapyleniu, takich jak wybrzeże Morza Śródziemnego, nad które wiatr sirocco przynosi drobny pył znad Sahary. Jeśli czujemy nieprzyjemne ukłucia, najlepiej wylądować latawiec na wodzie, by pozwolić się rozładować jego czaszy. Czasem trzeba tę czynność parokrotnie powtarzać co kilka- naście minut, a gdyby takim mikrowyładowaniom towarzyszyły oznaki nadchodzącej się burzy, lepiej przerwać sesję od razu.

Trudniejszym do oceny bezpieczeństwa przypadkiem jest jazda na snowkicie, bo często z powodu gęstego zachmurzenia trudno ocenić warunki. Dodatkowo w zimie raczej nie spodziewamy się burz z wyładowaniami. I to może doprowadzić do poważnych kłopotów. Na przełomie 2020 i 2021 roku w okolicach Gdańska kilku snowkiterów doświadczyło nieprzyjemnych porażeń, a jeden z nich trafił nawet do szpitala w wypaloną przez wyładowanie dziurą w skarpecie. Wydaje się to mało prawdopodobne, bo przecież od podłoża, do którego chciały spłynąć ładunki, narciarz od- dzielony był nartą, plastikowym butem, skarpetami itd. A jednak. Prawdopodobnie wilgotne ubranie oraz skarpetki sprawiły, że nastą- piło solidne przebicie, które znalazło sobie drogę do ziemi przez nogę kitesurfera. Tego dnia prognozy zapowiadały śnieżyce i burze i choć ostatecznie nie dało się ich zauważyć,
„kopanie” przez bar czuło wielu, niektórzy również dotykając powłoki latawca podczas startu. Świadkowie relacjonowali, że wyładowania czuło się nawet podczas podnoszenia leżącego na ziemi latawca.

Pamiętajmy, że w zimie również należy obserwować pogodę i zachować szczególną ostrożność, jeśli radary pogodowe wskazują na możliwość wyładowań atmosferycznych, nawet gdy ich nie słyszymy.

 

Autor: Wojciech Antosiewicz, instruktor wykładowca PZKite

Udostępnij

O autorze

Informatyk, dziennikarz i specjalista od marketingu. Instruktor kitesurfingu PZKite i IKO level 3.

Możliwość komentowania wyłączona